Paolo Sorrentino wyjaśnia, w jaki sposób „Wielkie piękno” to coś więcej niż zmęczona włoska klasa wyższa

Jeśli wierzysz w to, co czytasz w gazetach, „Wielka piękność” Paolo Sorrentino jest najnowszą serią włoskich filmów, które pozycjonują kraj w mniej pochlebnym świetle: „Rzeczywistość” i „Wideokracja” zaatakowały orwellowski przemysł medialny w tym kraju ; „Gomora” odsłoniła swoje przestępcze podziemie; „Mamy papieża” kpili sobie z rdzenia religijnego. „The Great Beauty” zajmuje się jednak politycznymi konsekwencjami tylko przez ich nieobecność: ekspresjonistyczne dzieło Sorrentino przedstawia grupę starzejących się artystów zmęczonych kontaktami ze światem do tego stopnia, że ​​go odrzucili.



Sorrentino jest z pewnością o wiele bardziej produktywny niż Jep Gambardella, znudzony pisarz grany przez regularnego Sorrentino Tony'ego Servillo, choć reżyser nadal może odnosić się do wyobrażenia sobie, jak oderwać się od problemów społeczno-ekonomicznych swojego kraju. W jego twórczości ambiwalencja ery Berlusconiego mówi sama za siebie. „Uważam, że włoska polityka jest wyjątkowo nudna i nietrwała” - powiedział podczas niedawnej rozmowy w Nowym Jorku w biurze Janus Films, która wypuszcza film w piątek. Mówiąc przez tłumacza, jasnowłosa Sorrentino rzadko podniosła wzrok, zamiast tego od niechcenia rysując postacie na zabłąkanym kawałku papieru. „Chcę, aby mój film odzwierciedlał uczucia, które ludzie odczuwają wszędzie” - kontynuował. „Marnowanie czasu to coś, co ludzie robią lub czują na całym świecie, nie tylko we Włoszech”.

nagrody peabody 2019

W pewnym stopniu „Wielka piękność” to film fantasy zagubiony w żywych zakątkach umysłu głównej bohaterki. W niezwykłej 10-minutowej sekwencji otwierającej Sorrentino przedstawia szalenie hedonistyczną imprezę zaludnioną przez Jepa i niezliczoną liczbę innych niedbale energicznych osób tańczących całą noc, podczas gdy kamera Sorrentino odtwarza pustą hojność ich istnienia do tego stopnia, że ​​w pewnym momencie faktycznie wiruje do góry nogami. Reszta tego dwugodzinnego filmu praktycznie utrzymuje tę perspektywę, gdy Jep usiłuje zdobyć głowy lub ogon swoich priorytetów. Narzeka na chęć ponownego pisania, ale większość czasu spędza na leżeniu ze starymi kolegami żartującymi z dawnych czasów. Sorrentino scharakteryzował ich sposób myślenia jako „letargiczny” i „senny”.



Jednak pomimo tak kiepskiej prognozy dotyczącej stanu zmęczonej włoskiej klasy wyższej, „The Great Beauty” ma swój tytuł dumny, ponieważ Sorrentino wypełnia film przytłaczająco gęstą ścieżką dźwiękową łączącą popowe piosenki i operę, która odzwierciedla intensywną jakość świadomości Jepa ma tendencję do dryfowania: niejednokrotnie film powraca do jego żywej młodości, z obrazami utraconej miłości i przejmującymi wymianami, które w wymowny sposób zestawiły się z jego apatycznym prezentem, kiedy nawet wysoka sztuka uderza go w słaby punkt zwrotny. Jest odrobina fabuły z udziałem wątłego romansu Jepa ze striptizerem (Sabrina Ferilli) i czarownicą (Sonia Gessner), która wpada w krąg towarzyski Jepa, aby przypomnieć im o ich pustym życiu. W przeważającej części jednak „The Great Beauty” wędruje przez swoje otoczenie z mieszaniną podziwu i pogardy.



Jeden z najbogatszych portretów niezadowolonego pisarza, odkąd Philip Roth stworzył Nathana Zuckermana, Jep nie jest nieznaną osobowością w twórczości Sorrentino: jego ostatni film, dziwacznie przeliczony wysiłek w języku angielskim „This Must Be the Place”, z Seanem Pennem w roli zniechęcona gwiazda rocka; w wystawnym filmie biograficznym „Il Divo” z 2008 roku Sorrentino badał życie byłego premiera Włoch Giulio Andreottiego z symfonicznym rytmem, który przenosił jedną scenę do następnej, ponownie zamieszkując zagadkowy światopogląd człowieka, który przeżył lekkomyślną karierę, ale może nie już mam za co żyć. „Kiedy nakręciłem film o Andreottim, w rzeczywistości nie chciałem patrzeć na niego jak na polityka, ale na człowieka” - powiedział Sorrentino. „Interesuje mnie tylko człowiek”.

Perspektywy bliskiego ludzkiego wymiaru w filmie zdominowanym przez styl podzieliły krytykę filmów Sorrentino, w tym najnowszego, ale jego estetyka sztuki przykuła właściwe oczy, gdy pokazany został w konkursie w Cannes na początku tego roku: Peter Criter, dyrektor generalny Criterion Collection postanowił ponownie wrzucić wytwórnię Janus Films do gry dystrybucyjnej. Tak jak Jeb zmaga się z możliwością napisania kolejnej wielkiej powieści, w ciągu ostatniej dekady Janus zmagał się z perspektywami powrotu na rynek uznanego międzynarodowego kina tego rodzaju, które umieściło go na mapie: „Wielkie piękno” to tylko trzeci tytuł, który firma otworzyła w ciągu pięciu lat (nominowany do Oscara „Revanche” w 2008 roku był pierwszym tytułem teatralnym od 30 lat; w 2011 roku otworzył „Hawr” Aki Kaurismakiego).

Jednak według Beckera wybór w odniesieniu do „The Great Beauty” był oczywisty. „Wszyscy uwielbiali to w Cannes, ale uwielbialiśmy to przede wszystkim” - powiedział, przypominając swój e-mail do europejskiej firmy handlowej Pathé po premierze. „Powiedziałem im, że sądzę, że mają na rękach arcydzieło” - powiedział. „Byliśmy zszokowani, gdy jury w Cannes nieoczekiwanie przeoczyło film, ale prawdopodobnie działało to na naszą korzyść”.

Właściwie, ze swym obszernym formalizmem eksplorującym zarówno przestarzałe elementy włoskiego społeczeństwa, jak i współczesne połączenie, „The Great Beauty” zaprosił porównania do innej epopei uważanej za aktualną w swoim czasie - „La Dolce Vita” Federico Felliniego - chociaż sam Sorrentino unika możliwego połączenie. „Te porównania są raczej narzędziem dla widzów, którzy używają go do rozpoznawania rzeczy, a nie do poznawania rzeczy”, powiedział, dodając, że uważa, że ​​„Wielka piękność” jest zgodna tylko z jego wcześniejszymi filmami. „To produkt wielu różnych rzeczy” - powiedział. „Niektóre są elementami prawdziwych ludzi, niektóre są częścią mojej wyobraźni, niektóre są częścią mnie w zakamuflowany sposób. Jest wymyślony, ale może odpowiadać rzeczywistości. ”

Powiedziawszy, że sama możliwość powiązania między jego filmami implikuje pewną wartość w czytaniu w ich ciągłość tematyczną, w końcu podniósł wzrok z zaimprowizowanego szkicownika, odpowiedział powoli, a następnie podszedł do pobliskiego okna, aby zapalić, podczas gdy jego tłumacz mówił swoją odpowiedź. Gdy patrzył na ulicę miasta, sylwetki późnego popołudnia, gdy jego słowa dochodziły z innej strony, Sorrentino nagle wyglądał, jakby zamieszkiwał scenę z jego smutnych filmów. „Jedną z rzeczy, które mogą mnie zainteresować, jest relacja siły i siły między ludźmi ze względu na psychologiczne implikacje tego” - powiedział. „Nauczyłem się, że nie będę zwracał uwagi na nic, co ludzie mówią o moich filmach, ponieważ ludzie mówią rzeczy, które są wszędzie w tym miejscu”. Według Sorrentino, aby zrozumieć jego długość fali, musisz tylko zwrócić uwagę. „Myślę, że kino ma ten piękny element” - powiedział. „To uniwersalny język”.



Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi