Przegląd Sundance: Dlaczego prowokujący „kolor upstream” Shane'a Carrutha zaskoczy Cię w najlepszy sposób

Dramat Shane'a Carrutha z 2004 roku „Primer” wywołał niekończącą się kontrolę ze względu na jego silne poleganie na technologiach, które reżyser odmówił. Jego długo oczekiwana kontynuacja, „Upstream Color”, utrzymuje również poważnie tajemniczy postęp, którego prawie niemożliwe jest do zrozumienia w precyzyjnych kategoriach, ale jego mylące składniki nabierają bardziej abstrakcyjnych wymiarów. Zaawansowany, kolażowy kolaż pomysłów obejmujący śliskość ludzkich doświadczeń, dopracowane, wysoce ekspresjonistyczne dzieło Carrutha niewiele różni się od jego poprzedniej funkcji, oprócz ciągłej stymulacji mentalnej, jaką zapewnia swoim odbiorcom. Ten oszałamiająco labiryntowy asortyment mrocznych wydarzeń stanowi zagadkę bez zdecydowanego rozwiązania.



Fabuła „Upstream Color” jest trudna do zdefiniowania, ale nie do końca niematerialna. Carruth łączy serię wydarzeń, które naprzemiennie wskazują na thriller science fiction, egzystencjalny romans i wreszcie senne przebudzenie duchowe. Amy Seimetz występuje w nastrojowym przedstawieniu jako pracoholiczka Kris, samotna kobieta, która nagle zostaje porwana podczas ceremonii otwarcia i zmuszona do spożycia pewnego rodzaju robaków kontrolujących umysł do krwioobiegu. Pod hipnotycznym wpływem złowieszczego mężczyzny wróciła do swojego mieszkania i rozkazała mu wykonać szereg osobliwych zadań, od zapamiętywania fragmentów klasycznego traktatu przyrodniczego Henry'ego Davida Thoreau „Walden” po składanie papieru w enigmatyczne origami.

pożegnam sobotnią noc na żywo?

Wszystko to jest wstępem do jej porywacza, zmuszającego ją do wycofania pieniędzy z konta bankowego - co sprawia, że ​​wydaje się, że „Upstream Color” dotyczył głównie kradzieży kontrolujących umysł, ale potem sprawy stają się naprawdę dziwne. Zanim obudzi się w oszołomieniu, Kris zostaje zwabiona do prowizorycznej sali operacyjnej, gdzie przechodzi groteskową procedurę przeszczepu ze świnią. Złowieszcza inscenizacja z nagłymi zbliżeniami (w tym mikroskopijne wizje robaków czołgających się przez jamy ciała, które przypominają kosmiczne obrazy „Drzewa życia”), początkowy ruch „Upstream Colour” przekazuje rodzaj trzewnej horroru i wyobraźni medyczne wybryki na równi z czymś z „Archiwum X”, ale Carruth wykorzystuje te okoliczności, aby sytuować Kris w miejscu skrajnego rozczarowania - stan, w którym pozostaje, kiedy pojawia się równie niski klucz Jeff (Carruth).



Obaj tworzą niepewną więź nawiedzoną przez poczucie niebezpieczeństwa unoszące się nad nimi. Poza tajemnicami ich prywatnego życia mają większy powód do podejrzeń o swoje otoczenie. Osoba o surowej twarzy (Andrew Sensenig), zidentyfikowana w napisach jedynie jako „Sampler”, wydaje się kontrolować wszystkie aspekty ich istnienia, siedząc na polu i tworząc niepokojącą muzykę, która przejawia się w drobnych szczegółach ich świata.



Poza graniem w boga motywy samplera są zawsze niejasne, ale przekrojowa strategia Carruth między zachowaniem mężczyzny a jego wynikiem sugeruje lodowaty uścisk nad ludźmi uwięzionymi w granicach ich świadomości. Oficjalny opis filmu Carruth jest taki, że „tożsamość staje się iluzją” dla Krisa i Jeffa, co w sumie stanowi wyzwanie uporządkowania każdego odosobnionego wydarzenia. To może być frustrująco mętne przedsięwzięcie, gdyby nie zostało tak pięknie zrealizowane. Musujący Carruth, orkiestrowa muzyka Phillip Glass i delikatnie skonstruowane obrazy tworzą wciągający produkt, który jest niewątpliwie autentyczny, nawet jeśli wymyka się jednoznacznym odpowiedziom.

Ale może coś mi umknęło. W „Upstream Color” jest wystarczająco jasno określonych zdarzeń, poczynając od zebrania materiału roślinnego w prologu, aby zasugerować mocną narrację o zdolności do przeszczepienia świadomości do natury i odwrotnie. Ale ostatecznie nie ma to znaczenia, ponieważ film ułatwia wciągnięcie się w zasadniczo bezsłowny postęp wizualny, który symbolizuje jego bohaterów, którzy rozumieją świat poza tunelową wizją codziennych problemów narzuconych im. Fiksacja Carrutha z prozy „Waldena” wskazuje na twierdzenie Thoreau, że natura jest kluczową drogą do zrozumienia rzeczywistości.

Wynika z tego, że „Upstream Color”, który łączy człowieka, świnię i kwiat w walce o znalezienie logiki rozdrobnionego świata, utrzymuje ramy opowieści wyłącznie jako naczynie do eksploracji transcendentalnych idei. W szerszym sensie skutecznie przekazuje lukę między niewyrażalnymi emocjami a podstawowymi przyczynami. Chociaż momenty końcowe sugerują zarys spisku, który wyjaśnia wszystko, objawienia trwają tylko w tej chwili. Widząc, że nadchodzi największe objawienie, gdy Kris ratuje skały z dna basenu, perspektywa przybicia pojedynczego znaczenia, które mogłoby rozwiązać każdy wątek w zgrabnym opakowaniu, jest straconą przyczyną.

Z tego samego powodu „Upstream Color” ma swój sprawiedliwy udział w momentach podatkowych. Uporczywie tajemnicze wydarzenia są wyczerpujące intelektualnie - szczególnie w końcowej trzeciej części, ponieważ wypłata wynika z pojedynczych chwil, a nie z ich akumulacji. Niemniej jednak, porzucając potrzebę konkretnej interpretacji, Carruth ugruntowuje fundamentalną nieodgadnienie wszechświata, jednocześnie zachwycając się nim przez całą drogę. „Upstream Color” jest rutynowo mylący, ale nie uciążliwy; jego ostatnie wyjątkowe chwile wyjaśniają niewiele, ale wciąż udaje się cię zaprosić.

Klasa Criticwire: A-

JAK BĘDZIE GRAĆ? Z zaskakującymi zagadkami i dzielącymi słowami „Upstream Colour” z pewnością wzbudzi wiele uwagi w tygodniach poprzedzających strategię dystrybucji wielu miast w kwietniu. Jeśli ten plan utrzyma niskie koszty, film może wygenerować przyzwoity zysk i ostatecznie stać się jednym z częściej mówiących o filmach roku.

lenny lena dunham


Najpopularniejsze Artykuły

Kategoria

Przejrzeć

Cechy

Aktualności

Telewizja

Zestaw Narzędzi

Film

Festiwale

Recenzje

Nagrody

Kasa

Wywiady

Klikalne

Listy

Gry Wideo

Podcast

Treść Marki

Najważniejsze Wydarzenia Sezonu

Ciężarówka Filmowa

Wpływowi